Dwutlenek węgla jest odpowiedzialny za wiązanie tlenu z hemoglobiną…

krwi7

„Perfekcyjnie zdrowy człowiek oddycha tak, jakby w ogóle nie oddychał”
Lao Tzu

„Celem pranayamy [podstawowego ćwiczenia oddechowego w jodze] jest eliminacja ruchów wdechowych i wydechowych”

Większość ludzi sądzi, że im głębiej oddycha, tym więcej tlenu otrzymuje organizm, oraz że dwutlenek węgla jest szkodliwy.
W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie.

Już pod koniec 19 wieku, naukowcy Bohr i Verigo odkryli, że zmniejszony poziom dwutlenku węgla (CO2) we krwi prowadzi do zmniejszenia poziomu dopływu tlenu do komórek organizmu w tym mózgu, serca, nerek, wątroby, jelit itd. W swoich badaniach udowodnili oni, że dwutlenek węgla jest odpowiedzialny za wiązanie tlenu z hemoglobiną.

Znaczna część tlenu (ok. 98%) jest przenoszona przez czerwone krwinki w postaci oksyhemoglobiny – cząsteczki tlenu wiążą się z cząsteczkami hemoglobiny i trzymają się ich mocno do odpowiedniej chwili. Cząsteczki oksyhemoglobiny są wprawdzie nietrwałe, nie oznacza to jednak, że oddają tlen ot tak sobie. Czekają na odpowiedni moment i na sprzyjające warunki zewnętrzne. Jak to się dzieje, że czerwone krwinki „wiedzą”, kiedy, gdzie i w jakiej ilości uwolnić tlen? Otóż cząsteczki hemoglobiny uwalniają tlen w tkankach, w których „wyczuwają” podwyższony poziom zawartości dwutlenku węgla. Jeśli poziom dwutlenku węgla we krwi jest niższy niż normalnie, prowadzi to do trudności w uwalnianiu tlenu w hemoglobinie i niedotlenienia. Stąd prawo Verigo-Bohra.

Prawie pół wieku temu potwierdzono to w Instytucie Biologii Doświadczalnej i Medycyny Akademii Nauk ZSRR. Po 20 latach intensywnej pracy i badań nad astma oskrzelową profesora Konstantin P. Buteyko odkrył, że głębokie oddychanie jest przyczyną nie tylko astmy oskrzelowej, ale też innych najbardziej zabójczych chorób cywilizacyjnych, w tym nadciśnienia, cukrzycy czy raka i przedwczesnej śmierci. W przypadku każdej z tych i innych chorób w organizmie człowieka zawsze (bez wyjątku!) występuje obniżony poziom dwutlenku węgla spowodowany pogłębionym oddechem.

Zdaniem amerykańskiego fizjologa, Yandella Hendersona (1873-1944)

„Dwutlenek węgla, tak naprawdę, jest bardziej podstawowym składnikiem żywej materii niż tlen”

Profesor Buteyko opracował cały system normalizowania oddechu, który dziś znany jest pod nazwą metoda Buteyko. /czytaj tu/
Metoda ta przywraca poziom dwutlenku węgla w organizmie do normy. Podobnie, jak normą jest ciśnienie 120/80, tak normą jest ilość dwutlenku węgla w płucach na poziomie 5,5% (lub 40 mmHg). Jeśli ciśnienie wynosi 180/110, mamy doczynienia z chorobą. Analogicznie: jeśli poziom dwutlenku węgla w płucach wynosi poniżej 5,5% (czyli u ok. 95% ludzi), również mamy do czynienia z chorobą.

Można to dostrzec np. u ludzi na łożu śmierci. Im bliżej zgonu, tym mniejszy poziom dwutlenku węgla we krwi spowodowany ciężkim, pogłębionym oddechem. Tuż przed zgonem oddech diametralnie przyspiesza – śmierć następuje zawsze wtedy – kiedy poziom dwutlenku węgla w pęcherzykach płucnych spada poniżej 3,5%

W 1990, metoda Butejki zaczęła się rozprzestrzeniać się poza Rosje, pierwsze badania kliniczne przeprowadzono w 1995 roku Australii na pacjentach z astma oskrzelowa. U wszystkich pacjentów objętych badaniem po 12 tygodniach treningu metoda Butejki zaobserwowano regres choroby, zmniejszono stosowanie leków przeciwastmatycznych w tym sterydów. Wyniki opublikowane zostały w specjalistycznej prasie, następnie metodę wprowadzono w Wielkiej Brytanii.

Panuje powszechna opinia, że dwutlenek węgla jest trującym, toksycznym gazem (jest często mylony z tlenkiem węgla, która jest trucizną. Podczas ostatniego stulecia liczni fizjolodzy i chemicy miedzy innymi Albitzkiy, Bohra, Verigo , Henderson, Spalanzani, Hoppe-Seyler, Zuntz, udowodnili, że dwutlenek węgla ma fundamentalne znaczenie w funkcjonowaniu organizmów ludzi i zwierząt i jest ważniejszym elementem żywej materii niż tlen. Butejko określił dwutlenek węgla „głównym hormonem wszystkich hormonów i witamina wszystkich witamin” nazwał go „tchnieniem życia”.

Często słyszy się, że dzięki głębokim, mocnym wdechom i wydechom z organizmu usuwany jest nadmiar dwutlenku węgla dzięki czemu do mózgu i mięśni dociera więcej tlenu. Wdychając więcej powietrza zwiększamy poziom natlenienia tkanek. Proste i logiczne. Tyle, że nieprawdziwe.

W warunkach klinicznych udowodniono, że zawsze niskiej zawartości tlenu towarzyszy niska zawartość dwutlenku węgla i odwrotnie.
Głębokie oddychanie nie zwiększa ilości tlenu w krwi tętniczej i narządach wewnętrznych Dlaczego? Ponieważ, jak wynika z fizjologii człowieka, krew jest już nasycona tlenem w 96-98%! Określa się to terminem: saturacja.
Zatem kiedy ktoś mówi, że głębokie oddychanie dotlenia, stwierdza kompletny nonsens. Nie można mieć już więcej tlenu.

Reasumując: im więcej powietrza przyjmujemy w czasie minuty, tym mniej tlenu dociera do mózgu i tkanek.
„Oddychaj mniej” to kwintesencja odkrycia Butejki.   /…/

żródło;

http://sekrety-zdrowia.org

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>