Granice własnych możliwości

8gwiazdy

Wywiad dziennikarki i medium Patrycji Darré

Patricia Darré – W naszym życiu nie wszystko zostało przewidziane, ale tylko najważniejsze punkty. Odnoszę wrażenie, że wszystko, co przeżywam, przeżywałam już kiedyś w przeszłości. I tutaj pojawia się pojęcie „czasu”.

„Czas” jako taki nie istnieje. Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość są pomieszane. Gdy duchowi przewodnicy mówią do mnie, wydaje się jakby mówili o teraźniejszości i przeszłości, a pojęcia określające czas zdają się zupełnie pomieszane. Oni znają scenariusz i gdy zadaję im pytanie: „skąd to wiecie?”, odpowiadają, że wiedzą to ode mnie, że to ustaliłam, że to zostało przewidziane. Słowo „przewidziane” jest kluczowe. Wolna wola pozwala nam obrać drogę „A”, lub drogę „B”, a oni biorą pod uwagę obie te możliwości. Nic nie jest pozostawione przypadkowi. Zaświaty i życie na ziemi wiążą się w sposób niewiarygodnie logiczny. Wszystko jest wzięte pod uwagę nawet przy naszej największej swobodzie w podejmowaniu decyzji. Nie jesteśmy pępkiem świata, ale nasza obecność nasuwa różne alternatywy, sami stanowimy „alternatywę”, więc z jednej strony jesteśmy malutcy, a z drugiej wielcy. Zanim rozwinął się u mnie mediumizm miałam o sobie bardzo wysokie mniemanie; pracowałam w radio, spotykałam gwiazdy, chodziłam z zadartym nosem… i właśnie kontakt z przewodnikami w świecie niewidzialnym pokazał mi, gdzie jest moje miejsce. Zobaczyłam, kim jestem naprawdę, zobaczyłam granice własnych możliwości także tam, po drugiej stronie.

Na początku miałam ochotę opowiadać wszystkim o życiu duchowym, nawracać, oświecać, leczyć, chciałam wszystko robić, wszystkiemu podołać, ale zrozumiałam, że nie da się zbawić całego świata, nie da się każdemu pomóc, można jedy-nie być instrumentem przeznaczenia tu i teraz, z ludźmi, których teraz spotykamy. Więc w gruncie rzeczy jesteśmy malutkimi elementami w olbrzymim łańcuchu i każdy z nas ma coś do zrobienia; każdy instrument przeznaczenia aktywuje kolejny, a energia, która nas zespala to miłość. Niestety my jesteśmy jeszcze od tego bardzo dalecy. Zanim się narodzimy mamy możliwość wyboru miejsca naszego życia, ale trzeba wziąć pod uwagę, że po drugiej stronie nie posiadamy ciała. Nie myślimy więc o cierpieniu, gdy postanawiamy urodzić się w takich czy innych okolicznościach odpowiadających naszym wibracjom. Ale co by było, gdyby odebrać sobie obie nogi? Hmm… to byłoby jeszcze bardziej interesujące… dostałbym jeszcze więcej punktów. Programując życie nie ze wszystkiego zdajemy sobie sprawę, a dopiero przy narodzinach cały scenariusz nabiera mocy i wraz z materią przyjmujemy na nasze barki także cierpienie. Największym problemem tego świata jest materia. Nawet gdy duchowi przewodnicy mówią dzisiaj: „zrób to, czy tamto…” nie mają świadomości materii. Gdy już uporasz się z zadaniem myślisz sobie, że znalazłeś się w dziwnej sytuacji i niezłym ciężarem do dźwignięcia, a to jeszcze nie koniec… A w dodatku to boli, wyciska łzy, kosztuje wiele emocji, czuję się zablokowana, zdesperowana, mam ochotę umrzeć… Czym jest to wszystko? Materią!

Dokładniej rzecz ujmując, jesteśmy tu po to, by wziąć nad nią górę, by nauczyć się nad nią zapanować. Mamy z tym problem, gdyż czynimy z niej cel działania, a tu jest pułapka, w którą należy starać się nie wpaść. Materia jest środkiem umożliwiającym osiągnięcie celu, ale sama w sobie nie jest celem. Ciągle myślimy o przedmiotach, o bogactwie… a Duchy przeciwnie: „Używaj, aby się rozwijać, lecz nie zatrzymuj się na materii. Dom może spłonąć, ciało może się popsuć…” Gdy ktoś umiera, lamentujemy: „O Boże, umarł, już go nie ma!” Ale chwileczkę! Po to tu jesteśmy, aby umrzeć; to stanowi część naszej egzystencji. Doskonale wiemy, że żaden człowiek nie żyje tysiąc lat. Materia niszczy się i w dniu, w którym uda nam się to zrozumieć i zaakceptować zostajemy zbawieni. To właśnie materia jest tym prawdziwym diabłem, który nas oszukuje. Idąc dalej… niepełnosprawni są wewnętrznie znacznie bardziej rozwinięci, bo wzięli na siebie większy balast. Ten element pozwala ich duszom wznieść się znacznie wyżej i łatwiej. Oczywiście, mały Afrykańczyk umierający z głodu jest dla nas, tu na dole, obrazem nie do wytrzymania, a równocześnie Duchy z drugiej strony mówią: „Brawo, cóż za postęp”. Widziałam w Afryce trędowatych, który odpowiadali mi „dzień dobry” z dużym uśmiechem na twarzy; w środku są wolni od tego wszystkiego. Tak więc jesteśmy w materii, pamiętamy o tym, ale zawsze, gdy coś nam się przytrafi z powrotem wpadamy w jej sidła: „O Boże, mam zmarszczki!” Jakby to było najważniejsze. Ciało jest środkiem, narzędziem, ale nie jest celem, tym, na czym powinniśmy się skupiać. Gdy uda nam się pokonać wpływ materii zdobędziemy wystarczająco dużo punktów, aby tu więcej nie wracać.

.
żródło:

http://www.spirytyzm.com

Zobacz również

2 Komentarze

  1. Ja pisze:

    Mysle, ze tak jest.

  2. asan34 pisze:

    To właśnie podświadomość stanowi rodzaj automatycznej kontroli wszystkich procesów w naszym organizmie.
    Jeśli ktoś chce być zdrowy, musi jednak konsekwentnie podążać ścieżką pozytywnego myślenia. Pomaga ono w tworzeniu sprzyjających warunków i harmonijnych procesów chemicznych. z kolei negatywne myślenie generuje stres, strach i nienawiść, co prowadzi do dysharmonii i w konsekwencji choroby…
    Bruce Lipton twierdzi, że nasze myślenie tworzy środowisko chemiczne dla komórek. Myśli powodują reakcję łańcuchową w organizmie. Pozytywne myślenie pomaga w tworzeniu sprzyjających warunków i harmonijnych procesów chemicznych. Wszystko zależy od konkretnego środowiska chemicznego i zachodzących w nim reakcji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>